Blog > Komentarze do wpisu
Porozmawiajmy o Kevinie

Interesujący, chociaż niełatwy w odbiorze film.

Poszarpana narracja nie ułatwia sytuacji (o ile się dobrze zorientowałam - sceny są na zmianę - jedna bieżąca, jedna z przeszłości).

Byłam zaskoczona - przeczytałam jakieś recenzje i spodziewałam się solidnego kina psychologicznego - debaty o macierzyństwie. O tym, że matka ma czasem ambiwaletne, a nawet negatywne uczucia do dziecka i czy ma do tego prawo.

Ale nic takiego tam nie ma.

Moja interpretacja:

- kobieta zachodzi w ciążę z miłości, świadomie, ma czułego męża, ciekawą pracę i dobrą sytuację finansową,

- dziecko od początku ją niepokoi - jako niemowlę cały czas płacze, potem nie mówi, nie korzysta z WC (chociaż ma już ze 6, 7 lat i umie liczyć!),

- lekarz i mąż nie widzą nic niepokojącego - w tym kontekście jest samotna i tragiczna aż do końca, jak Antygona:)

Dziecko z początku wydaje się po prostu upośledzone, ale w końcu daje wyraźne sygnały, że tak nie jest.

Na przykład jest taka scena - matka próbuje nauczyć małego toczyć piłkę (w odpowiednim wieku - około 2 lat) - wydaje się, że on nie rozumie o co chodzi (niedorozwinięty?), ale w końcu on toczy i widać że robi to świadomie, ale nie zgadza się powtórzyć "sukcesu", bo nie chce.

Wielokrotnie widać, jak manipuluje rodzicami - miły i wylewny dla ojca, jest złośliwy dla matki i świadomie obciąża ją winą, że go "nie kocha" (przez co sprytnie uniemożliwia jej wszelkie działania przeciw sobie, chociaż intuicja mówi jej, że on jest niebezpieczny).

Po tych scenach zaczęłam mieć wrażenie, że oglądam "Omen" albo "Dziecko Rosemary", a nie film psychologiczny.

Tu pojawia się problem z realizmem - o ile można przyjąć, że chłopiec urodził się z deficytami i stąd psychopatologia (zwłaszcza, że nikt matce nie pomógł tego skorygować), to trudno założyć, że realne jest urodzenie demona:)

Trudno też uwierzyć, że zamożna przedstawicielka klasy średniej nie szuka nigdzie pomocy w zdiagnozowaniu swojego zaburzonego dziecka. Chyba, że ulega presji męża, ale wtedy jego miłość i czułość dla niej staje pod znakiem zapytania. A może uznała, że wobec lekarzy "demon" wykaże się sprytem i inteligencją tak, jak wobec ojca?

Zastanawianie się, czy androginiczna i chłodna emocjonalnie matka może spowodować psychopatologię dziecka jest w tym kontekście bez sensu. Ona raczej bezradnie patrzyła na rozwój wypadków.

Jak dla mnie, i tak była pełna poświęcenia:) Próbowała, starała się.

Urodziła jeszcze córeczkę i nie miała problemów z wychowywaniem jej (a więc umiała być matką).

Czy gdyby była śliczna i słodka jej dziecko byłoby inne? Jest to dość naiwne lub tendencyjne (jak kto woli:) Nigdy nie jesteśmy dość dobrymi matkami:)

W końcu jej życie legło w gruzach, a ona nie budziła wspólczucia, tylko agresję otoczenia, chociaż straciła najwięcej.

Jej postawa nadal była heroiczna - zamiast uciec z "przeklętego" miasteczka, została i żyła w biedzie i poniżeniu, po to, aby móc odwiedzać syna w więzieniu.

Przychodziła regularnie i siedziała z nim, a on się nie odzywał (tylko np. obgryzał paznokcie:)

W ostatniej scenie jest sugestia, że chłopak (już 18-letni) zaczął się zmieniać - coś zrozumiał? A może po prostu zdał sobie sprawę, że nie osiągnął swoich celów (był narcystyczny i chciał rozgłosu), albo osiągnął je zbyt wielkim kosztem (rozgłos szybko minął, a on utknął na lata w ponurej rzeczywistości więziennej).

W sferze symbolicznej, to może być film o lękach związanych z macierzyństwem. I związanej z nim samotności.

poniedziałek, 23 stycznia 2012, kobietawkryzysie
Tagi: film
Komentarze
2012/01/23 19:32:06
bardzo fajnie napisana recenzja, film interesuje mnie coraz bardziej:)
-
2012/01/24 08:03:28
:)
-
2012/01/26 21:51:24
coraz bardziej myślę o tym filmie
-
2012/01/30 12:30:42
Oni celowo nie uczyli go korzystać z nocnika.Wszystko miało wyjść naturalnie-od niego.Są fragmenty książki w necie, w których jest o tym: www.kevin.videograf.pl/fragment.pdf
Może film bardziej epatuje grozą? Książka jest bardziej o bezradności wychowawczej.
-
2012/01/30 14:22:21
No cóż, w filmie zaczął korzystać z WC (był już za stary na nocnik:) dopiero, kiedy matka złamała mu rękę.
-
2012/01/31 14:19:12
Dobra książka. Być może na absurdalne metody wychowawcze w Stanach ma wpływ strach przed odebraniem dziecka?