RSS
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Porozmawiajmy o Kevinie

Interesujący, chociaż niełatwy w odbiorze film.

Poszarpana narracja nie ułatwia sytuacji (o ile się dobrze zorientowałam - sceny są na zmianę - jedna bieżąca, jedna z przeszłości).

Byłam zaskoczona - przeczytałam jakieś recenzje i spodziewałam się solidnego kina psychologicznego - debaty o macierzyństwie. O tym, że matka ma czasem ambiwaletne, a nawet negatywne uczucia do dziecka i czy ma do tego prawo.

Ale nic takiego tam nie ma.

Moja interpretacja:

- kobieta zachodzi w ciążę z miłości, świadomie, ma czułego męża, ciekawą pracę i dobrą sytuację finansową,

- dziecko od początku ją niepokoi - jako niemowlę cały czas płacze, potem nie mówi, nie korzysta z WC (chociaż ma już ze 6, 7 lat i umie liczyć!),

- lekarz i mąż nie widzą nic niepokojącego - w tym kontekście jest samotna i tragiczna aż do końca, jak Antygona:)

Dziecko z początku wydaje się po prostu upośledzone, ale w końcu daje wyraźne sygnały, że tak nie jest.

Na przykład jest taka scena - matka próbuje nauczyć małego toczyć piłkę (w odpowiednim wieku - około 2 lat) - wydaje się, że on nie rozumie o co chodzi (niedorozwinięty?), ale w końcu on toczy i widać że robi to świadomie, ale nie zgadza się powtórzyć "sukcesu", bo nie chce.

Wielokrotnie widać, jak manipuluje rodzicami - miły i wylewny dla ojca, jest złośliwy dla matki i świadomie obciąża ją winą, że go "nie kocha" (przez co sprytnie uniemożliwia jej wszelkie działania przeciw sobie, chociaż intuicja mówi jej, że on jest niebezpieczny).

Po tych scenach zaczęłam mieć wrażenie, że oglądam "Omen" albo "Dziecko Rosemary", a nie film psychologiczny.

Tu pojawia się problem z realizmem - o ile można przyjąć, że chłopiec urodził się z deficytami i stąd psychopatologia (zwłaszcza, że nikt matce nie pomógł tego skorygować), to trudno założyć, że realne jest urodzenie demona:)

Trudno też uwierzyć, że zamożna przedstawicielka klasy średniej nie szuka nigdzie pomocy w zdiagnozowaniu swojego zaburzonego dziecka. Chyba, że ulega presji męża, ale wtedy jego miłość i czułość dla niej staje pod znakiem zapytania. A może uznała, że wobec lekarzy "demon" wykaże się sprytem i inteligencją tak, jak wobec ojca?

Zastanawianie się, czy androginiczna i chłodna emocjonalnie matka może spowodować psychopatologię dziecka jest w tym kontekście bez sensu. Ona raczej bezradnie patrzyła na rozwój wypadków.

Jak dla mnie, i tak była pełna poświęcenia:) Próbowała, starała się.

Urodziła jeszcze córeczkę i nie miała problemów z wychowywaniem jej (a więc umiała być matką).

Czy gdyby była śliczna i słodka jej dziecko byłoby inne? Jest to dość naiwne lub tendencyjne (jak kto woli:) Nigdy nie jesteśmy dość dobrymi matkami:)

W końcu jej życie legło w gruzach, a ona nie budziła wspólczucia, tylko agresję otoczenia, chociaż straciła najwięcej.

Jej postawa nadal była heroiczna - zamiast uciec z "przeklętego" miasteczka, została i żyła w biedzie i poniżeniu, po to, aby móc odwiedzać syna w więzieniu.

Przychodziła regularnie i siedziała z nim, a on się nie odzywał (tylko np. obgryzał paznokcie:)

W ostatniej scenie jest sugestia, że chłopak (już 18-letni) zaczął się zmieniać - coś zrozumiał? A może po prostu zdał sobie sprawę, że nie osiągnął swoich celów (był narcystyczny i chciał rozgłosu), albo osiągnął je zbyt wielkim kosztem (rozgłos szybko minął, a on utknął na lata w ponurej rzeczywistości więziennej).

W sferze symbolicznej, to może być film o lękach związanych z macierzyństwem. I związanej z nim samotności.

Tagi: film
14:17, kobietawkryzysie
Link Komentarze (5) »
piątek, 20 stycznia 2012
Skutki uboczne:)

Ze szpitala, gdzie spędziłam z synem sporo czasu (z okazji wyrostka) wyszłam z infekcją - alergią ...oczu.

Swędziały, a na dolnych powiekach robiły się czerwone placki, a nawet strupy.

Lekarka rodzinna przepisała mi wypasione krople - 2 antybiotyki i steryd. Jak ręką odjął, ale tylko podczas zakraplania, potem wróciło:)

Zwróciłam się do pani aptekarki - dostałam krople przeciwalergiczne - najpierw było lepiej, potem gorzej:)

Swędzenie oczu ustąpiło po musującym wapnie, doradzonym przez koleżankę - alergiczkę.

Czerwone placki interesowały wszystkich - pani fryzjerka (nauczona doświadczeniem ze swoją alergią) diagnozowała atopowe zapalenie skóry:)

Skóra pod oczami swędziała i trochę się łuszczyła.

Polecano mi wizytę u okulisty, alergologa albo dermatologa. Wybierałam się, ale miałam problem z wyborem, a czasu (i pieniędzy) niezbyt dużo:)

W końcu córka dała mi maść, którą dostała od lekarza tybetańskiego z okazji alergicznej wysypki na brzuchu:)

Pomogło, choć nie jest jeszcze idealnie, mam sińce pod oczami, ale nie zwracają już niczej uwagi:)

Tagi: alergia
12:29, kobietawkryzysie
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Grzyb

Nasz domowy grzybek nazywa się Aspergillus niger - ładnie prawda?:)

Należy podobno do łagodnych - w skali 1-3 jest jedynką:)

To znaczy może spowodować astmę oskrzelową a nawet nowotwór, ale tylko gdy jest go dużo, po długim czasie, u osób o obniżonej odporności.

Tyle, że nie wiem co to znaczy "dużo"? Cały sufit w łazience wystarczy? Co to znaczy "długi czas"? Minął prawie rok odkąd się rozwinął - wiosną 2010 zaczął śmierdzieć:) Jak długo jeszcze z nami zostanie, nie wiadomo. A o obniżoną odporność nie jest trudno, syn był osłabiony po operacji, stresy, infekcje też się do tego przyczyniają.

11:34, kobietawkryzysie
Link Komentarze (5) »
wtorek, 10 stycznia 2012
Zgrzytają?

Wczoraj byliśmy z dwójką dzieci u dentysty.

Nie mają ubytków, ale okazało się, że mają pościerane szkliwo.

??

Tagi: zęby
08:34, kobietawkryzysie
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Już po!

Święta miałam udane i energetyczny Sylwester.

Pomiędzy świętami urlop - wypoczęłam i się wyspałam.

Teraz muszę się na nowo wdrożyć do obowiązków - buu:)

Najlepszego!

11:49, kobietawkryzysie
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Ząb

Muszę wyrwać zęba - ratunku!

Pierwszy raz w życiu - więc się boję:)

To górna ósemka - jest zniszczona próchnicą i połamana.

Niby można jeszcze - leczyć kanałowo i zrobić rekonstrukcję na sztywtach, ale czy w tym wypadku warto?

Tagi: ząb
12:04, kobietawkryzysie
Link Komentarze (10) »
wtorek, 13 grudnia 2011
Film

Obejrzeliśmy też "Jeden dzień".

Rozczarowanie.

Pamiętacie "Tacy byliśmy" z Robertem Redfordem i Barbrą Streisand?

Podobne, tylko gorsze.

Po przeczytaniu recenzji spodziewałam się czegoś ambitnego i intrygującego, może trochę niszowego. A tu pełna sala, kicz i sztampa:)

Tagi: film
08:20, kobietawkryzysie
Link Komentarze (3) »
czwartek, 08 grudnia 2011
Kobiety pragną bardziej

Obejrzałam ten film przez przypadek - syn mi włączył telewizor:)

Byłam zmęczona po dokształcie i to był świetny sposób na relaks i odpoczynek.

Nie wybierałam się do kina, bo sądząc po tytule i recenzjach spodziewałam się czegoś idiotycznego i bezsensownego.

Ale wcale tak nie jest!

Przede wszystkim tytuł nie jest adekwatny do treści - tytuł oryginalny ("He's just not that into you") można przetłumaczyć "Jemu na Tobie nie zależy" albo "On nie traktuje Cię w TEN sposób"

Polski tytuł sugeruje, ze tylko kobiety mają problemy ze związkami (nasz rodzimy seksizm ma się dobrze?!)

Rzeczywiście, główną bohaterką jest dziewczyna, która szuka dla siebie odpowiedniego partnera. Sprawia wrażenie mało skomplikowanej (głupiutkiej?), ale przynajmniej wie czego chce:) Zaprzyjaźnia się z właścicielem baru, którego koleżanki Bridget Jones nazwałyby "związkofobem".

Ale są i inni męscy bohaterowie - młody żonkoś i sprzedawca nieruchomości próbują zdobyć seksowną instruktorkę jogi (w roli obiektu pożądania Scarlett Johansson) - bez sukcesu. A więc nie tylko kobiety "pragną":)

Film jest sympatyczny, zabawny, nieskomplikowany ale nie głupi. Nie ma tu może wielkiej psychologii, ale sporo trafnych obserwacji, nawet jeśli niespecjalnie oryginalnych. Po prostu samo życie:)

 

Tylko końcowa przemiana "związkofoba" w kochasia wydaje mi się niewiarygodna:)

 

Tagi: film
12:18, kobietawkryzysie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 grudnia 2011
Wzrostek

Wycięliśmy młodemu wyrostek. Niby nic, a jednak było przeżycie:)

"Wzrostek" - to była wersja mojego nowego telefonu, kiedy próbowałam zawiadamiać kogo trzeba (najpierw córki) o problemie:)

Tagi: zdrowie
08:46, kobietawkryzysie
Link Komentarze (5) »
czwartek, 17 listopada 2011
Łazienka cd.

Mieliśmy wizytę miłego pana mykologa.

W swetrze, z brodą, przypominał inteligenta z czasów komuny:) 

Czarny nalot mu się podobał - zamierza pobrać próbki.

Grzybek będzie u niego rósł na specjalnych pożywkach - mniammm:)

Opowiadał nam różne ciekawe historie - o grzybach rakotwórczych (najbardziej toksyczne są substancje, które wydziela grzybnia:), grzybach zżerających budynki itp.

Administracja odmówiła obejrzenia nalotu. W odpowiedzi na nasze apele dostaliśmy pismo stwierdzające, że grzyba nie ma:)

Mykologa zamówiliśmy prywatnie.

Tagi: grzyb
10:30, kobietawkryzysie
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51