RSS
piątek, 21 lipca 2017
Tak jakoś

W ostatnim czasie większość mojej uwagi pochłania tzw. własna firma.

Jak mi idzie? Trwa walka o przetrwanie :)

Jest to bardzo absorbujące i męczące.

Przeżyłam różne perypetie związane z rejestracją (platforma internetowa:), wynajmem lokalu, urządzaniem, stroną internetową, reklamą itp. 

Dużo czasu, pieniędzy i energii a efekt ... taki sobie :) 

Obecnie próbuję się dalej rozwijać zawodowo i skutecznie reklamować.

A przede wszystkim zacisnąć zęby, ograniczyć wydatki i przetrwać ;)

Obawiam się efektu "Jaś nie doczekał" - tego, że w pewnym momencie nie będzie z czego dopłacać a firma nadal nie będzie prosperować...

Jeszcze pracuję w starym miejscu, ale pojawiły się problemy z wypłatą pensji...

poniedziałek, 15 maja 2017
Spirytus niszczy korale?

Myślałam, że bransoletka z naturalnego koralu (czerwona) zmieniła kolor na jaśniejszy dlatego, że psikałam przegub wodą toaletową ale zauważyłam podczas mycia że spływa z niej czerwona farba. To plastik?

Tagi: korale
15:20, kobietawkryzysie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 marca 2017
Nowy (wspaniały?) świat

Moja przyjaciólka (nazwijmy ją M.) mieszka na w dużym mieście na grodzonym osiedlu. 

Jak się wprowadzili posadziła pod oknem kilka drzewek. 

Po latach podrosły i ostatnio usłyszała, że część sąsiadów chce je wyciąć.

Poszła więc na spotkanie w tej sprawie i tłuymaczyła, że no cóż, zieleń to "nasze wspólne dobro".

Polemizował z nią pan, który przedstawił się jako aktywista działający na rzecz dzieci (?).

Ten Pan powiedział, że drzewa trzeba wyciąć, bo dzieci próbują się na nie wspiąć - nawet czterolatki i mogą spaść.

M. zasugerowała nieśmiało (to osoba drobna i łagodna), że dzieci w tym wieku powinny raczej spacerować pod opieką rodziców/niani.

Pan krzyknął na nią, że "ona jest z tych, co to chcą dzieci rodzicom odbierać" a on jest działaczem/aktywistą na rzecz dzieci (??!) i dlatego chce im zapewnić dogodne warunki rozwoju (bez drzew).

Okazało się, że drzewa atakują nie tylko biednych kierowców, ale nawet małe dzieci - strach się bać...

Tagi: drzewa dzieci
10:57, kobietawkryzysie
Link Komentarze (3) »
środa, 22 lutego 2017
Diagnoza

Skarżyłam się tu kiedyś na drętwienie rąk. 

Zdiagnozowałam to wreszcie (za ponad tysiąc złotych) - mam zespół cieśni nadgarstka, z obu stron, z tym że lewy nadgarstek jest dużo gorszy (do operacji).

Lekarka pierwszego kontaktu uznała, że to od kręgosłupa szyjnego, skierowała na rentgena i uznała sprawę za zakończoną. 

Byłam na jednej rehabilitacji kręgosłupa na fundusz, wydatków na prywatną rehabilitację nie liczę, rezultatów w kwestii drętwienia nie było. 

Internet doradził sprawdzić czy nie mam miażdżycy - sprawdziłam - nie mam.

W grudniu dolegliwości się nasiliły, poszłam na rezonans, a potem do neurochirurga (wszystko oczywiście prywatnie).

Chirurg (z polecenia) okazał się bystry i wysłał mnie do neurologa na badanie EMG, które wykazało wspomnianą cieśń.

Poprosiłam lekarkę pierwszego kontaktu o skierowanie do ortopedy - obraziła się i przestała odbierać ode mnie telefony:)

poniedziałek, 09 stycznia 2017
Ostatnia rodzina

Bardzo dobry film, lepszy niż się spodziewałam. 

Świetne aktorstwo. 

Ciekawy klimat, chociaż ten skaczący obraz (filmowanie "z ręki?") mnie denerwował.

Ale najciekawsze były komentarze - prawie wszyscy, począwszy od młodego reżysera poprzez recenzentów do odtwórczyni głównej roli, mieli potrzebę tłumaczenia, że główna bohaterka (żona i matka), nie miała wcale tak źle. "Była szarą eminencją", właściwie to sterowała tym cyrkiem itp. 

Zastanawiam się o co w tym chodzi? O zaklinanie rzeczywistości? Rytualne zaprzeczanie, ewidentnym faktom, że "kobiety mają jakoś ciężej". Chodzi o potrzebę zablokowania ewentualnej dyskusji o tym, jak było i dlaczego tak?

Mój mąż podsumował obraz stwierdzeniem "ale miała życie".

Dla mnie bezdyskusyjne :)

Tagi: film
15:08, kobietawkryzysie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 grudnia 2016
Nasza zima

Podobno nasi przydkowie zapadali w sen zimowy. Ha! Wiedziałam! :)

Tagi: zima
14:12, kobietawkryzysie
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 października 2016
Lubię lato :)

Lato było świetne w tym roku - szkoda, że tak szybko minęło :)

Słoneczne, ale nie za gorące, trochę deszczu, ale bez przesady.

Urlop mieliśmy udany tylko szkoda, że nie był dłuższy.

A teraz kiedy jest ciemno, zimno, leje i wieje, próbuję sobie to przypomnieć, ale idzie mi średnio :)

Tagi: lato
10:34, kobietawkryzysie
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 sierpnia 2016
Kłopoty...

Oprócz problemów ze zdrowiem mam jeszcze kłopoty w pracy i finansowe (to się wiąże:)

Nie wiem, co jest ważniejsze - aby dbać o zdrowie potrzebuję pieniędzy (jak się okazuje dużo:) a do pracy potrzebne jest zdrowie, zwłaszcza gdy trzeba walczyć o przetrwanie na rynku.

Moja obecna praca zawsze była "na razie". To "na razie" trwa już 12 lat, ale jest coraz trudniej. Niby powinnam byc przygotowana, ale to chyba nigdy nie jest właściwy moment, żeby zostać bez pracy i dochodów, szczególnie że nie mam widoków na nic nowego a zdrowie mi się sypie.

Bardzo trudno mi żyć w tym zawieszeniu - niby jeszcze pracuję, ale w każdej chwili to się może skończyć. Niezwykle trudno mi się skupić i pracować jak gdyby nigdy nic.

Paradoksalnie ostatnio dochody miałam niezłe, co pozwoliło mi inwestować we własny rozwój. W tym upatrywałam szansę na kolejny krok w karierze. 

Dokształcam się od kilku lat i jestem jakoś tak w połowie. Może czasowo już dalej, ale finansowo w połowie:) Na razie zrobiłam przerwę z powodu kłopotów ze zdrowiem ale także (a może nawet bardziej) z powodu pieniędzy. Po prostu bałam się, że nie dam rady płacić za kolejne drogie 3,5 letnie studia.

Próby rozkręcania własnej działalności na razie oznaczają tylko wydatki.

13:49, kobietawkryzysie
Link Komentarze (4) »
wtorek, 09 sierpnia 2016
SKS

Nie mogę chorować, bo nie znoszę służby zdrowia.

Coraz bardziej :)

Nie umiem rozmawiać z lekarzami. Wyglądam dobrze i sprawiam wrażenie zdrowej, więc za taką jestem uważana. Inna rzecz, że w publicznej służbie zdrowia pacjent jest intruzem i tak się czuje. 

Ale nawet prywatne wizyty za 200 PLN przebiegają ...różnie.

Panie w recepcji bywają bardzo nerwowe i łatwo wpadają w złość, a przecież w prywatnych przychodniach odstraszanie pacjentów chyba nie jest potrzebne? 

Dwie okulistki podczas prywatnych wizyt miały pretensje, że pogorszył mi się wzrok. Miałam ochotę powiedzieć, że właśnie dlatego przyszłam, w przeciwnym razie wydałabym te pieniądze na nowe buty:) 

Każdy specjalista mówi co innego, a uzyskać wyjaśnienie bywa trudno - wszyscy się spieszą. 

Nie wiem, komu wierzyć.

Chociaż minęło sporo czasu, nadal próbuję wyjaśnić przyczynę moich dolegliwości z grudnia. 

Zrobiłam rezonans kręgosłupa lędźwiowego (prywatnie, za swoje pieniądze), chociaż nikt (poza moim mężem - chwała mu za to! :) mnie na to nie namawiał.

Lekarka pierwszego kontaktu doradzała ibuprom. Nie chciała mnie nigdzie skierować ani zlecić żadnego badania.

Z łaski (po usilnych prośbach) wysłała mnie do neurologa. Ten najpierw zapytał "po co pani przyszła" a potem skierował mnie do lekarza rehabilitacji. Tam dostałam skierowanie na rehabilitację kręgosłupa ...szyjnego. Który też nie jest zdrowy i prawdopodobnie powoduje drętwienie rąk. Może dlatego, że dysponowałam tylko rentgenem i rentgen szyi był bardziej czytelny :) Jeszcze tej rehabilitacji nie miałam - czeka się pół roku. Trochę się boję, że mi zaszkodzi taka rehabilitacja "w ciemno". Bo w rentgeny przestałam wierzyć - na tym kręgosłupa lędźwiowego prawie nic nie wyszło. Zbieram się, żeby jednak iść jeszcze na rezonans kręgosłupa szyjnego. Oprócz pieniędzy odstrasza mnie jeszcze samo badanie - bo zdarzały mi się ataki klaustrofobii.

Rehabilitant wręcz odradzał mi badanie rezonansem. Na prywatnych wizytach nie bardzo wiedział, co ze mną robić i miał pretensje, że jestem "wyćwiczona" :)

Lekarz opisujący badanie zauważył zbliżenie kręgów i dwie przepukliny, a lekarz do którego poszłam z tym rezonansem (neurochirurg) stwierdził, że mam (miałam?) wysięk ze stawu przykręgosłupowego (związany ze zwyrodnieniem stawów) i stan zapalny. Cokolwiek to jest. Bo nie wiedziałam, że stawy przykręgosłupowe w ogóle istnieją:) Tam upatrywał przyczyny problemów - czyli bólu. Postraszył mnie, że takie dolegliwości lubią wracać. Po czym skierował mnie na rehabilitację do ...swojego kolegi.

I tak dalej i tym podobne... Dużo stresu, wydatków i mozolne dochodzenie metodą prób i błędów do diagnozy. 

Tagi: zdrowie
14:29, kobietawkryzysie
Link Komentarze (11) »
piątek, 15 lipca 2016
!

Wszystko mnie wkurza :)

13:15, kobietawkryzysie
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63
Archiwum