RSS
poniedziałek, 05 lutego 2018
Cd

Walki z insektami ciąg dalszy XD

Dzięki za dobre rady ;)

Trochę czasu mi to zajęło, ale poszłam po rozum do głowy i kupiłam w sklepie budowlanym trutkę na muchy o dźwięcznej nazwie "Muchomor".

Efekt był natychmiastowy - muszki zniknęły po jednym użyciu, ale nietrwały - przestaję psikać, pojawia się mucha. 

Obawiam się, że sami się szybciej wytrujemy ;)

Na dodatek jest to "środek niebezpieczny" i opakowania nie wolno wyrzucić do kosza...


15:45, kobietawkryzysie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 30 listopada 2017
Obcy - inwazja

Czy można hodować zwierzęta w łazience?

Okazało się, że tak. Małe muszki (podobne do owocówek) wylatują z ...umywalki. Serio. Gdybym nie widziała, nie uwierzyłabym.

Nie poprawia mi to samopoczucia jako gospodyni tego domu (?), delikatnie mówiąc. Ch. Pani domu to mało powiedziane. 

Skąd się wzięły?! Nie mam pojęcia. Mam jakieś podejrzenia - umywalka ostatnio lubiła się zatykać. Ale byłam pewna, że osad z mydła nie może być "za życiem". 

Oczywiście próbowałam walczyć - domestosem, kretem w żelu (chemia), octem, sodą oczyszczoną (środki naturalne:) Pomaga trochę na chwilę.

Ma ktoś może jakiś pomysł?

12:26, kobietawkryzysie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 lipca 2017
Tak jakoś

W ostatnim czasie większość mojej uwagi pochłania tzw. własna firma.

Jak mi idzie? Trwa walka o przetrwanie :)

Jest to bardzo absorbujące i męczące.

Przeżyłam różne perypetie związane z rejestracją (platforma internetowa:), wynajmem lokalu, urządzaniem, stroną internetową, reklamą itp. 

Dużo czasu, pieniędzy i energii a efekt ... taki sobie :) 

Obecnie próbuję się dalej rozwijać zawodowo i skutecznie reklamować.

A przede wszystkim zacisnąć zęby, ograniczyć wydatki i przetrwać ;)

Obawiam się efektu "Jaś nie doczekał" - tego, że w pewnym momencie nie będzie z czego dopłacać a firma nadal nie będzie prosperować...

Jeszcze pracuję w starym miejscu, ale pojawiły się problemy z wypłatą pensji...

poniedziałek, 15 maja 2017
Spirytus niszczy korale?

Myślałam, że bransoletka z naturalnego koralu (czerwona) zmieniła kolor na jaśniejszy dlatego, że psikałam przegub wodą toaletową ale zauważyłam podczas mycia że spływa z niej czerwona farba. To plastik?

Tagi: korale
15:20, kobietawkryzysie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 marca 2017
Nowy (wspaniały?) świat

Moja przyjaciólka (nazwijmy ją M.) mieszka na w dużym mieście na grodzonym osiedlu. 

Jak się wprowadzili posadziła pod oknem kilka drzewek. 

Po latach podrosły i ostatnio usłyszała, że część sąsiadów chce je wyciąć.

Poszła więc na spotkanie w tej sprawie i tłuymaczyła, że no cóż, zieleń to "nasze wspólne dobro".

Polemizował z nią pan, który przedstawił się jako aktywista działający na rzecz dzieci (?).

Ten Pan powiedział, że drzewa trzeba wyciąć, bo dzieci próbują się na nie wspiąć - nawet czterolatki i mogą spaść.

M. zasugerowała nieśmiało (to osoba drobna i łagodna), że dzieci w tym wieku powinny raczej spacerować pod opieką rodziców/niani.

Pan krzyknął na nią, że "ona jest z tych, co to chcą dzieci rodzicom odbierać" a on jest działaczem/aktywistą na rzecz dzieci (??!) i dlatego chce im zapewnić dogodne warunki rozwoju (bez drzew).

Okazało się, że drzewa atakują nie tylko biednych kierowców, ale nawet małe dzieci - strach się bać...

Tagi: drzewa dzieci
10:57, kobietawkryzysie
Link Komentarze (3) »
środa, 22 lutego 2017
Diagnoza

Skarżyłam się tu kiedyś na drętwienie rąk. 

Zdiagnozowałam to wreszcie (za ponad tysiąc złotych) - mam zespół cieśni nadgarstka, z obu stron, z tym że lewy nadgarstek jest dużo gorszy (do operacji).

Lekarka pierwszego kontaktu uznała, że to od kręgosłupa szyjnego, skierowała na rentgena i uznała sprawę za zakończoną. 

Byłam na jednej rehabilitacji kręgosłupa na fundusz, wydatków na prywatną rehabilitację nie liczę, rezultatów w kwestii drętwienia nie było. 

Internet doradził sprawdzić czy nie mam miażdżycy - sprawdziłam - nie mam.

W grudniu dolegliwości się nasiliły, poszłam na rezonans, a potem do neurochirurga (wszystko oczywiście prywatnie).

Chirurg (z polecenia) okazał się bystry i wysłał mnie do neurologa na badanie EMG, które wykazało wspomnianą cieśń.

Poprosiłam lekarkę pierwszego kontaktu o skierowanie do ortopedy - obraziła się i przestała odbierać ode mnie telefony:)

poniedziałek, 09 stycznia 2017
Ostatnia rodzina

Bardzo dobry film, lepszy niż się spodziewałam. 

Świetne aktorstwo. 

Ciekawy klimat, chociaż ten skaczący obraz (filmowanie "z ręki?") mnie denerwował.

Ale najciekawsze były komentarze - prawie wszyscy, począwszy od młodego reżysera poprzez recenzentów do odtwórczyni głównej roli, mieli potrzebę tłumaczenia, że główna bohaterka (żona i matka), nie miała wcale tak źle. "Była szarą eminencją", właściwie to sterowała tym cyrkiem itp. 

Zastanawiam się o co w tym chodzi? O zaklinanie rzeczywistości? Rytualne zaprzeczanie, ewidentnym faktom, że "kobiety mają jakoś ciężej". Chodzi o potrzebę zablokowania ewentualnej dyskusji o tym, jak było i dlaczego tak?

Mój mąż podsumował obraz stwierdzeniem "ale miała życie".

Dla mnie bezdyskusyjne :)

Tagi: film
15:08, kobietawkryzysie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 grudnia 2016
Nasza zima

Podobno nasi przydkowie zapadali w sen zimowy. Ha! Wiedziałam! :)

Tagi: zima
14:12, kobietawkryzysie
Link Komentarze (1) »
piątek, 14 października 2016
Lubię lato :)

Lato było świetne w tym roku - szkoda, że tak szybko minęło :)

Słoneczne, ale nie za gorące, trochę deszczu, ale bez przesady.

Urlop mieliśmy udany tylko szkoda, że nie był dłuższy.

A teraz kiedy jest ciemno, zimno, leje i wieje, próbuję sobie to przypomnieć, ale idzie mi średnio :)

Tagi: lato
10:34, kobietawkryzysie
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 sierpnia 2016
Kłopoty...

Oprócz problemów ze zdrowiem mam jeszcze kłopoty w pracy i finansowe (to się wiąże:)

Nie wiem, co jest ważniejsze - aby dbać o zdrowie potrzebuję pieniędzy (jak się okazuje dużo:) a do pracy potrzebne jest zdrowie, zwłaszcza gdy trzeba walczyć o przetrwanie na rynku.

Moja obecna praca zawsze była "na razie". To "na razie" trwa już 12 lat, ale jest coraz trudniej. Niby powinnam byc przygotowana, ale to chyba nigdy nie jest właściwy moment, żeby zostać bez pracy i dochodów, szczególnie że nie mam widoków na nic nowego a zdrowie mi się sypie.

Bardzo trudno mi żyć w tym zawieszeniu - niby jeszcze pracuję, ale w każdej chwili to się może skończyć. Niezwykle trudno mi się skupić i pracować jak gdyby nigdy nic.

Paradoksalnie ostatnio dochody miałam niezłe, co pozwoliło mi inwestować we własny rozwój. W tym upatrywałam szansę na kolejny krok w karierze. 

Dokształcam się od kilku lat i jestem jakoś tak w połowie. Może czasowo już dalej, ale finansowo w połowie:) Na razie zrobiłam przerwę z powodu kłopotów ze zdrowiem ale także (a może nawet bardziej) z powodu pieniędzy. Po prostu bałam się, że nie dam rady płacić za kolejne drogie 3,5 letnie studia.

Próby rozkręcania własnej działalności na razie oznaczają tylko wydatki.

13:49, kobietawkryzysie
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63
Archiwum