RSS
czwartek, 12 listopada 2009
I to nie jeden raz:)

Widziałam też dwa sympatyczne filmy, w sam raz na ciemne i zimne jesienne wieczory.

"Do czech razy sztuka" - oryginalny tytuł "Nestyda" (albo podobnie) Bezwstyd?- może nam nasza miła Agradabla przetłumaczy?

Rzecz o perypetiach miłosnych (?), a na pewno erotycznych sympatycznego 40-latka.

Czeskie podejście do seksu mi się podoba - chociaż trochę zaskakuje - że tak też można - bez moralizowania, ciepło i pozytywnie. "Bardzo inaczej" (jak mówił mój syn) niż u nas - bez dramatów i ogni piekielnych.

Moje ulubione zdanie z tego filmu - "Tu na każdym stoliku jest martwe zwierzę" (wypowiedziane w restauracji:)

W sumie - ciepły, sympatyczny, zabawny i niegłupi - polecam!

Drugi to "Julie i Julia" - łączący dwie historie - słynnej telewizyjnej kucharki z USA lat 50-siątych (świetna rola Meryl Streep, którą bardzo lubię) i współczesnej początkującej pisarki, która postanawia wybróbować potrawy swojej imienniczki i opisać to na blogu. Eksperymenty kuchenne wychodzą różnie, małżeństwo wisi na włosku, ale w końcu bohaterka odnosi sukces - zyskuje popularność, wydaje książkę, zostaje nakręcony film.

Zdanie z tego filmu: "Czyż może być coś lepszego od masła?".

Swoją drogą popularność blogów kulinarnych mnie zadziwia. Ciekawa jestem czy czytelnicy rzeczywiście gotują, czy ograniczają się do czytania? Swego czasu lubiłam poczytać książki kucharskie:)

 

 

13:32, kobietawkryzysie
Link Komentarze (7) »
środa, 04 listopada 2009
Znowu byłam w kinie

Do pójścia na "Odlot" namówiła mnie Nikklo:

http://niklowedrzewo.blox.pl/html

Chętnie więc skorzystałam z propozycji syna.

Urocze i mądre.

Śmiałam się i płakałam (ale nie równocześnie). Młody też chrząkał:).

Ten film od innych kreskówek różni się chyba poziomem realizmu.

Bezpłodność, starość, choroba i śmierć - są przedstawione subtelnie i bez nadmiaru słów (a nawet w ogóle bez słów:), ale bardzo trafnie.

Syn zwrócił mi uwagę, że "zły" bohater został zabity, a to się w bajkach raczej nie zdarza.

Warto zobaczyć.

 

12:44, kobietawkryzysie
Link Komentarze (20) »
piątek, 30 października 2009
Święta

Nieźle się kiedyś uśmiałam zobaczywszy na centrum handlowym (w okolicy 1 listopada) napis "Wesołych Świąt". Nie bardzo wiedziałam, jakie święta mają na myśli:)

Nie pomna tych doświadczeń zdziwiłam się ostatnio bardzo, kiedy dostałam ofertę świąteczną od firmy kosmetycznej - aż sprawdzałam datę, bo myślałam, że to jakiś stary list z zeszłego roku:) Ale nie, data się zgadzała (19.10. 2009). Boże Narodzenie w październiku?

Z drugiej strony, podobno np. w USA Halloween to jedna z ważniejszych imprez w roku (poza Sylwestrem).

No to wesołych?!:)

09:56, kobietawkryzysie
Link Komentarze (3) »
Wpisik

o tym, jak nie poprawiłam sobie humoru:)

Nie będę oryginalna - miałam zamiar kupić ciuszek, a konkretnie szalik.

Nawet był mi potrzebny, bo nabyłam nowy płaszcz i nie miałam szalika odpowiedniego koloru.

Płaszcz ma dziwny różowawy odcień (bo tak ogólnie to jest beżowy) i wymyśliłam sobie, że fajny będzie do niego szal różowy, czerwowy lub fioletowy, ew. mix tych kolorów. Liczyłam na coś "oczojasnego", żeby ożywić neutralne i może nieco nudne okrycie wierzchnie.

Zobaczyłam na wystawie fajny kolorowy szalik.

Okazało się, że to "włoski szaliczek z wełenki" za 200 zł (!)

Jakoś nie widzę sensu płacenia takiej kwoty za "szaliczek", nawet włoski, zwłaszcza, że płaszcz kupiłam w outlecie za równowartość dwóch "szaliczków".

No i trzeba szukać innych metod poprawiania humoru:)

09:47, kobietawkryzysie
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 26 października 2009
Światło

W sklepiku na uboczu kupiłam parę zapomnianych żarówek 100 W.

Ucieszyłam się jak za komuny kiedy się coś upolowało:) Dziwne uczucie, już zapomniane.

Nie lubię świetlówek. Mają nieprzyjemne, zimne, trupie światło i bardzo zmieniają kolory oświetlanych przedmiotów.

Nie mogłam się do nich przyzwyczaić, kiedy pojawiły się wszędzie (centra handlowe, biura), piekły mnie oczy, miałam zapalenia spojówek.

Teraz jest chyba lepiej, ale i tak często wspomagam podrażnione oczy kroplami.

Nie do końca wierzę, że są obojętne dla zdrowia.

Nie wiem też, gdzie będziemy je wyrzucać - są odpadem niebezpiecznym (rtęć).

 

 

09:13, kobietawkryzysie
Link Komentarze (6) »
piątek, 23 października 2009
Moim zdaniem

legalizacja małżeństw homoseksualnych byłaby społecznie użyteczna.

Bo w tej chwili z tego co widzę (nawet w swoim otoczeniu) geje często szukają partnerek.

Żenią się i mają dzieci.

Zapewne po to, aby się wtopić w społeczeństwo, albo udowodnić samemu sobie że "jestem taki jak koledzy"?

Wbrew pozorom może łatwiej jest być "starą panną" - bo "nikt jej nie chciał" i po problemie:)

Dyskusje na temat, czy geje powinni dzieci wychowywać jest zabawna, bo robią to od wieków.

Ciekawa jestem, czy wychowują je na ludzi zakłamanych, udających kogoś innego?

Zamkniętych w sobie frustratów?

To się różnie kończy - historie o tym, z kim żona zastała męża po wcześniejszym powrocie do domu słyszał chyba każdy.

Pominę w tym momencie kwestię, że każdy jest człowiekiem i ma jakieś prawa. Ale tych dziewczyn-partnerek mi szkoda...

10:28, kobietawkryzysie
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 19 października 2009
Podsłuchane

W kawiarni siedzi trójka młodych ludzi - dwóch chłopaków i dziewczyna.

Rozmawiają o koledze, których okazał się być gejem, ale "odważył" się na to dopiero, jak wyjechał za granicę.

Dziewczyna: tam były różne czynniki; matka wyjechała i zostawiła ojca z dziećmi.

Chłopak I: miejsce matki jest przy dzieciach.

Dziewczyna: ojciec ją zdradzał, przyprowadzał kogo chciał.

Chłopak II: to miała się męczyć?

Chłopak I: miała obowiązki...

11:31, kobietawkryzysie
Link Komentarze (13) »
środa, 14 października 2009
Jeszcze jeden

przykład z cyklu "na co pozwalamy dzieciom": córeczka zaprzyjaźnionej rodziny miała propozycję współpracy z agencją reklamową w wieku 11 czy 12 lat.

Rodzice się nie zgodzili, matka tłumaczyła, że nie lubi, kiedy dzieci bawią się w dorosłych (dzieci zwykle to lubią:).

Myślę, że był w tym cień zazdrości - mała odziedziczyła po matce oryginalną urodę.

Nie widziałam w tym nic złego, dziewczynka była bardzo nieśmiała i to doświadczenie mogło dodać jej pewności siebie, dziewczynki w tym wieku (okres dojrzewania) często mają problemy z akceptacją swojego ciała.

Chociaż odkąd jedna modelka przyznała się, że wolno im jeść tylko 350 kalorii dziennie, trochę inaczej na to patrzę.

Także historia Samanthy (tej, od reżysera P.) dała mi do myślenia - jej matka też nie widziała nic złego w sesji zdjęciowej, a później otoczenie tak je potępiało (po 30 latach w USA obowiązuje już chyba inny stosunek do ofiar, u nas jak widać nie) , że musiały się wyprowadzić.

11:10, kobietawkryzysie
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 października 2009
Jeszcze o dzieciach i bezpieczeństwie

11 -letnia córeczka znajomych jest krucha i delikatna. Ma wielkie, przerażone oczy i nigdzie sama nie chodzi (rodzice są troskliwi, a ona się boi).

Lubi tańczyć i udziela się też teatralnie (rodzice są też ambitni:). Uczestniczyła nawet w przedstawieniu, które traktuje o raczej trudnych problemach i zaczyna się od sceny gwałtu.

Moje dzieci są bardziej samodzielne i pewne siebie, ale na udział w takim przedstawieniu bym się nie zgodziła. Jestem za edukacją seksualną ale od strony pozytywnej, przynajmniej na początku:)

Jak oglądałam "Grbavicę" (historia kobiety zgwałconej w czasie wojny na Bałkanach) to nie pozwoliłam córce (wtedy 16 lat) patrzeć, bo się obawiałam drastycznych scen (nie było).

11:18, kobietawkryzysie
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 12 października 2009
Bezpieczeństwo

Im więcej niebezpieczeństw na nas czycha na tym świecie (?) tym większą mamy obsesję na punkcie bezpieczeństwa:)

Czytałam ostatnio o różnym podejściu do bezpieczeństwa maluchów - od Japonii z wysterylizowanymi placami zabaw (wstęp tylko z identyfikatorem) do skrajnie "odważnego" przedszkola w Wielkiej Brytanii, gdzie dzieci wychodzą na zewnątrz w każdą pogodę i nawet łażą po drzewach (!).

W moim otoczeniu też obowiązują różne podejścia - mam przyjaciół, których córka zaczęła jeździć do szkoły autobusem już w drugiej klasie (8 lat), moje dzieci zaczęły to robić dopiero w piątej klasie (11 lat), a syn znajomej dopiero w liceum (16 lat).

 

13:48, kobietawkryzysie
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37