poniedziałek, 08 lutego 2010
Kobiety
W ostatnich Wysokich Obcasach jest dziwny artykuł - trzy Włoszki (zmarłe niedawno i prawie jednocześnie) są opisane jako - zwykłe babcie - w niemodnych fryzurach i ciuchach. A o dziwo (!?)okazuje się że jedna była wybitną poetką, druga świętą-stygmatyczką, a trzecia terrorystką (no, może określenie wybitna do niej nie pasuje, ale nie była przeciętna).
Jakoś mi to zazgrzytało - czy ktoś by napisał, że - ci panowie, chociaż zaniedbani, z brzuchami i włosami w nosie są (o dziwo!) naukowcami, biznesmenami i politykami?!
Tak jakby kobiety miały jedną, ustaloną rolę (starsze-babć) i wszelkie wyjście poza ten schemat było dziwne?
I oczywiście wygląd w przypadku kobiet - na pierwszym miejscu!
Skądinąd chyba tylko WO nie opisuje znanych kobiet jako kur domowych, dla których "najważniejsza jest rodzina" (nawet jeśli jej nie mają, albo nie widują:) i które całkiem przypadkiem zrobiły karierę (bo jak wiadomo najlepiej robić karierę zmywając:)
Temu wzorcowi (baba do garów, a karierę zrobiła przypadkiem:) hołdują chyba wszystkie pozostałe gazety (można wspomnieć chociażby niedawny wywiad we Wprost z posłanką Kempą).
czwartek, 04 lutego 2010
Palec
Mam dziurę w palcu. A dokładnie w paznokciu lewego kciuka.
W minione święta wybraliśmy się do znajomych i byłam tak rozentuzjazmowana (?), zmulona (?) że zamknęłam sobie na palcu drzwi od samochodu.
Wkroczyłam do koleżanki z pytaniem "masz lód?" na ustach zamiast powitania.
Lód okazał się bardzo pomocny, chociaż jej mąż (stomatolog) straszył mnie, że odmrożę sobie palec:)
Pierwszej nocy nie mogłam spać (w domu nie było lodu).
Nie miałam pojęcia, że ten palec jest taki ważny (jestem leworęczna), trudno było się ubrać, rozebrac i w ogóle zrobić cokolwiek.
Stopniowo w palcu wróciło czucie i stał się sprawny.
Paznokieć jest częściowo martwy i ma dziurę u nasady.
Wygląda to nieciekawie - wstydzę się podawać w sklepie pieniądze.
Pod spodem rośnie nowy paznokieć.
Mąż mówi, że może lekarz powinien zerwać ten stary paznokieć (?), ale mnie się to na razie nie uśmiecha...
czwartek, 28 stycznia 2010
Jeszcze o edukacji
Córka mojej koleżanki Maryli jest bardzo ładna i bardzo zdolna.
Wszystko łapie w lot, ma świetną pamięć, doskonale radzi sobie z przedmiotami ścisłymi; matematyką, fizyką, komputerem.
Z powodzeniem brała udział w konkursach typu: "Wiem więcej" (wiedza z wielu dziedzin), w olimpiadach (nie pamiętam jakich).
Dostała się do klasy matematycznej w renomowanym liceum. W klasie większość stanowią chłopcy.
Z racji urody i inteligencji stała się bardzo popularna wśród kolegów.
Natomiast nauczyciel matematyki zaczął ją tępić - zaniżał jej oceny i komentował w stylu: "chociaż zrobiła zadanie, to na pewno go nie rozumie(?!)"
Bo dziewczynka nie może rozumieć?...
środa, 27 stycznia 2010
Edukacja
seksualna
Są różne dyskusje - potrzebna, niepotrzebna, pomaga, nie pomaga, szkodzi, gorszy(?).
Mam koleżankę, która pracuje jako pedagog w liceum zawodowym (profilowanym - czy jak to się tam nazywa).
Opowiada o ciążach wśród uczennic - jest ich dużo, nawet już na początku licealnej edukacji. Jedna dziewczynka nie zdążyła nawet zgłosić się do pierwszej klasy (16 lat).
Jedna z "zaciążonych" przeprowadziła taki dialog ze swoją mamą:
- Jestem w ciąży.
- To nie mogłaś kupić prezerwatywy?!
- Jak mogłabym?! Przecież chodzę na religię...
środa, 13 stycznia 2010
Kierowcy
Zajrzałam przypadkowo na jakiegoś bloga i tam natknęłam się na notkę "z cyklu: Baba za kierownicą". Autorka pisze o tym, jak jakaś pani zastawiła bramę.
Siła stereotypów! Niedawno jechaliśmy z mężem za autem, które na dwóch kolejnych skrzyżowaniach stawało na środku (na zielonym świetle) i "myślało". Mąż sądził, że to kobieta, ale to był młody mężczyzna...
Teraz będzie notka z cyklu: "Facet za kierownicą" - wracałam wczoraj z pracy, mijam przecznicę, przepuszczam kogoś jadącego w lewo, kierowca za mną trąbi. Wkurzam się, ale nie bardzo bo mam dobry humor:) Druga przecznica, też puszczam, ale skręcający w ostatniej chwili rezygnuje, gość trąbi. Robi się zabawnie. Jadę dalej, następne skrzyżowanie, patrzę w lusterko - mój towarzysz stanął - skręca w lewo...
wtorek, 12 stycznia 2010
Seriale
Moje dziewczyny namiętnie oglądają seriale w internecie.
Jedynka ogląda "Plotkarę". Rzuciłam okiem - przypomina mi to "Modę na sukces" - którą też znam raczej "z widzenia" niż z oglądania:) - wszyscy bohaterowie są bardzo piękni, eleganccy i z namaszczeniem wypowiadają głębokie prawdy o życiu:)
Dwójka ogląda "Skins" - oglądałam ze dwa odcinki, jest to interesująca, choć dosyć gorzka opowieść o życiu młodzieży (brytyjskiej? nie jestem pewna).
Znacząca i ciekawa jest rola seksu w tym filmie. Jest to coś, co się po prostu robi. Sposób spędzania czasu, kontaktu z drugim człowiekiem? Czy z powodu takiego podejścia, czy też z innego powodu, często nie daje spełnienia, radości czy zadowolenia. Zdarza się, że komplikuje życie (np. w przypadku zdrady). Często nic nie znaczy i widzę, że pozostawia bohaterom uczucie pustki. Nie wiem, jakie są odczucia córki na ten temat...
środa, 06 stycznia 2010
Za mało
kupujecie, drogie koleżanki!:)
Po kolei znikają firmy, które oferowały odzież dla kobiet nie będących, powiedzmy, ...już nastolatkami:)
Zbankrutowała Galeria Centrum i Monnari.
W Carry pojawiła się (jak stwierdziła moja córka) kolekcja "bardziej młodzieżowa", toteż od dwóch sezonów kupuję tam tylko piżamy dla moich dziewczyn. A kiedyś kupowałam tam prawie wszystko, zwłaszcza świetne swetry i płaszcze.
W Tatuum jakoś tak szaro, buro i nijako ostatnio.
Na wyprzedażach już byłam, zresztą nie z własnej woli. Po świętach odwiedziliśmy znajomych w innym mieście i miałam niespodziewanie "wolny czas", bo wszyscy mieli coś "ważnego" do załatwienia. Chociaż miałam szczere chęci, bo moja "codzienna" odzież z każdym, kolejnym praniem wygląda coraz gorzej, kupiłam tylko zwykły, czarny golf. Jakoś nic nie mogłam znaleźć, a to co mi się podobało, było nadal zbyt drogie. Poza tym miałam niedobór energii po nocnych Polek rozmowach:)
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Bilans
Wzięłam kilka dni urlopu i z powodu rozmaitych świąt uzyskałam całkiem (jak na istniejące okoliczności) długie wakacje, które właśnie się skończyły - czas więc je podsumować:)
Myślałam sobie właśnie, jakie one były - sympatyczne, wyjątkowe (?) i stwierdziłam, że cały czas towarzyszyło mi uczucie ...bycia przymuloną:)
Możliwe powody:
sen zimowy, w którym trwam,
byłam zmęczona,
rozleniwiłam się,
cały czas było ciemno, padał deszcz albo śnieg,
"ciśnienia zalegały" - jak mówi dziewczyna, która czasem u nas sprząta (niezależnie od wieku określenie "dziewczyna" do niej pasuje:)
było sporo spotkań towarzyskich więc chodziłam późno spać i nawet jeśli się wyspałam (wstałam też późno) to i tak nie byłam jak skowronek:)
koniec roku ma taką energię, bo jest już zużyty?:)
środa, 23 grudnia 2009
Światecznie
Wstałam w nocy do łazienki i stwierdziłam, że jest okropnie jasno:)
W pokoju świeciła choinka a przed nią stał nasz kot i przyglądał się ozdobom.
Wesołych!
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Życzenia
Jak większość z nas, tak i ja mam co roku "pracową" Wigilię.
A na tej Wigilii życzenia. I co roku kilku kolegów (koleżanki nigdy!:) mówi mi, że "nie wiadomo czego mi życzyć, bo ja już mam wszystko, jestem spełniona" itp., w ten deseń.
Jak minął pierwszy szok, to powiedziałam, że "w takim razie powinnam już umrzeć"?:)
Zastanawiam się o co chodzi?!
O to, że mam męża i dzieci? Pracę i mieszkanie??
Nie jestem prezydentem ani papieżem, zresztą wątpię, żeby ktoś im składał takie życzenia:)
Jakiś czas temu czytałam tekst pana Olesia, psychologa rodem z KUL'u w temacie mojego bloga:) - czyli na temat kryzysu wieku średniego. Dowiedziałam się, że ów kryzys dotyczy mężczyzn, bo kobiety rodzą dzieci i (w domyśle) nic im więcej do szczęścia nie potrzeba:)
???
|
|