W ostatnich Wysokich Obcasach jest dziwny artykuł - trzy Włoszki (zmarłe niedawno i prawie jednocześnie) są opisane jako - zwykłe babcie - w niemodnych fryzurach i ciuchach. A o dziwo (!?)okazuje się że jedna była wybitną poetką, druga świętą-stygmatyczką, a trzecia terrorystką (no, może określenie wybitna do niej nie pasuje, ale nie była przeciętna).
Jakoś mi to zazgrzytało - czy ktoś by napisał, że - ci panowie, chociaż zaniedbani, z brzuchami i włosami w nosie są (o dziwo!) naukowcami, biznesmenami i politykami?!
Tak jakby kobiety miały jedną, ustaloną rolę (starsze-babć) i wszelkie wyjście poza ten schemat było dziwne?
I oczywiście wygląd w przypadku kobiet - na pierwszym miejscu!
Skądinąd chyba tylko WO nie opisuje znanych kobiet jako kur domowych, dla których "najważniejsza jest rodzina" (nawet jeśli jej nie mają, albo nie widują:) i które całkiem przypadkiem zrobiły karierę (bo jak wiadomo najlepiej robić karierę zmywając:)
Temu wzorcowi (baba do garów, a karierę zrobiła przypadkiem:) hołdują chyba wszystkie pozostałe gazety (można wspomnieć chociażby niedawny wywiad we Wprost z posłanką Kempą).